BEZ NIESPODZIANEK

Dodano: 30.07.2010 godz. 13:58
Coroczny odpływ piłkarzy z polskich boisk którzy pełnili wiodące role w poszczególnych formacjach daje się coraz mocniej odczuć. Jeśli klub sprzedaje np. środkowych obrońców, to można z dużym prawdopodobieństwem podejrzewać, że mimo zamiany tych co zostali wytransferowani innymi, trzeba będzie odczekać trochę czasu zanim się zrozumieją i zaczną prezentować klasę jaką wcześniej osiągnęłi zawodnicy wytransferowani. Jeśli się transferuje napastników, to można podejrzewać, że będziemy mieli problem ze zdobywaniem bramek szczególnie, że mecze pucharowe są o wiele trudniejsze aniżeli ligowe. Do klubów przeważnie nie ściąga się piłkarzy lepszych od tych którzy odeszli tylko tańszych a więc już poprzez samą różnicę cenową gorszych. Dlatego jakość zespołu choćby czasowo ale się obniża a w pucharach trzeba walczyć od zaraz. Tworzenie zespołu trwa latami. Jak przez sito selekcjonuje się piłkarzy zostawia najlepszych a tych którzy nie gwarantują odpowiedniego poziomu transferuje dalej. Problem w tym że najczęściej u nas transferuje się nie tych najsłabszych tylko najlepszych w klubie i wszyscy udają zdziwienie że zespół nie może sobie poradzić. Oceniając realnie po pierwszych meczach tylko Lech Poznań pozostawił wrażenie że jest w stanie odrobić jedną bramkę straconą do zespołu Sparty na wyjeździe. Wisła Kraków nie tworzy monolitu, wielel zmian w podstawowej jedenastce spowodowało, że zawodnicy jeszcze nie stanowią zgranej paczki i nie prezentują determinacji dającej pewność korzystnego wyniku. Ale Wisła ma potencjał który stać na to aby stratę jednej bramki odrobić. Musi jednak zmienić tak wiele w swojej grze, że trudno jest oczekiwać aby przez tydzień pokazała diametralnie inne oblicze. Ruch Chorzów nie był faworytem w konfrontacji z drużyną z Wiednia. Różnica jakości była ogromna i trudno oczekiwać, że cokolwiek może się zmienić w meczu wyjazdowym. Najbardziej martwi, że najwięcej dyskutuje się na temat odejścia z klubu dwóch podstawowych graczy Sadloka i Sobiecha. Jeśli do tego dojdzie to kolejny klub obniży zdecydowanie swoją jakość szkoleniową.  Najbardziej żal jest Jagiellonii, która akurat determinacją w walce o zwycięstwo przewyższała swojego rywala z Grecji, ale stracone na początku meczu bramki powodują, że poprzeczka awansu powędrowała niebywale wysoko. Po raz kolejny zweryfikowane zostało zarządzanie polityką kadrową klubów. Jedyna droga to inwestowanie w infrastrukturę boiskową, zwiększenie liczby szkolonej młodzieży, zatrudnienie większej liczby trenerów, tak aby jeden szkoleniowiec nie trenował więcej niż 12 zawodników i zaprzestanie ściągania do klubów średniaków z zagranicy zamiast stawiania na najzdolniejszych zawodników młodego pokolenia.