WIELKA HISZPANIA

Dodano: 13.07.2010 godz. 10:38
Każda droga jest dobra, która doprowadzi cię do celu, mówi najlepszy trener na Wyspach Brytyjskich Roy Hodgson, komentując różne sposoby gry zespołów piłkarskich. Holendrzy w meczu finałowym postawili twarde warunki gry Hiszpanom. Przyjęli metodę zastraszenia przeciwnika i twardej gry w odbiorze piłki. Nie przebierali w środkach robiąc nawet nakładkę kołkami na pierś Alonso. Ten sposób gry zaczynał procentować bo Hiszpanie nie mieli zbyt wielu akcji kombinacyjnych na przedpolu bramki Holendrów co było zawsze ich mocną stroną. Holendrzy szukali jednak dalej swojej drogi do sukcesu. Starali się zdobywać stałe fragmenty gry i z dowolnej strefy boiska, tam gdzie mogli ustawić spokojnie piłkę i skoncentrować większą liczbę swoich piłkarzy w polu karnym Hiszpanów, potężnie uderzał na bramkę Sneijder licząc na rykoszet lub błąd w chwytaniu piłki przez Casillasa. Udało się również wyprowadzić Robbena na sytuację 1x1 z Casillasem, którą bramkarz hiszpański wygrał z holenderskim napastnikiem. Tak więc sposób gry w obronie obliczony na przestraszenie i zniechęcenie do gry kombinacyjnej drobnych Hiszpanów oraz oparcie gry ofensywnej o zdobycze ze stałych fragmentów gry oraz wyprowadzanie błyskawicznych kontr na dobrze dysponowanego Robbena było jasnym, prostym i mogącym przynieść sukces założeniem. Często niestety się zdarza że założenia to jedno a wykonawcy to drugie. Gdyby bramkarze obu drużyn grających w meczu fianałowym robili błędy podobne do tych jakie były dziełem choćby bramkarza Urugwaju, z pewnością pojedynek finałowy wyglądałby jeszcze bardziej okazale, ale akurat bramkarze grali znakomicie i wielokrotnie ratowali swoje zespoły przed utratą bramek. Hiszpanie grali swój tradycyjny futbol, który święci triumfy od kilku lat w Europie i teraz stał się ich domeną na świecie. Determinacja Puyola i Ramosa w grze obronnej ale również przy stałych fragmentach gry, kiedy wędrowali pod bramkę Holendrów była imponująca. Ramos mógł zdobyć dwie bramki obie po uderzeniach głową ale za każdym razem nie umiał trafić w bramkę. Villa wyprowadzony 1x1 z bramkarzem też przegrał ten pojedynek a jego uderzenia z voleja mijały bramkę. Swoje sytuacje zmarnowali Iniesta i Fabregas. I dopiero w 117 minucie meczu kiedy dogrywka zbliżała się do końca Iniesta zdobył bramkę na wagę mistrzostwa świata. Sędzia mógł podyktować po jednym rzucie karnym dla każdej z drużyn po faulach na Xavim i Robbenie, mógł dać jeszcze więcej żółtych i czerwonych kartek ale doprowadził ten trudny mecz do końca i tym zapisze się w historii tych mistrzostw. Hiszpanie wygrali bo mają znakomitą generację piłkarzy, zespół kompletny w którym zawodnicy od pozycji bramkarza do rezerwowych są najwyższej światowej klasy. Bo mają trenera, który nie jest wytworem marketingu tylko profesjonalistą, liderem drużyny, potrafiącym być w jej cieniu i umiejącym tworzyć atmosferę i kulturę sukcesu. Potwierdzili klasę zademonstrowaną podczas mistrzostw Europy sprzed dwóch lat i mimo, że prowadził ten zespół inny szkoleniowiec, kiedy zdobywali mistrzostwo Europy, duch zespołu pozostał ten sam. Może odrobinę mniej ładnie zdobywali mistrzostwo świata ale mistrzostwa świata to nie konkurs kto zagra ładniej tylko kto skuteczniej, a oni byli najskuteczniejsi.